<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Wyrośli z węgla">
<author_1="Wł. Orsza">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="9">
<date="1951-09-09">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Jeden spod Radomia, drugi od Włocławka, trzeci z Rzeszowskiego, chłopcy z całej Polski. Przed rokiem półtora, niejeden łazikował, nie pracował wcale, albo dorywczo tylko, tamten znów harował od świtu do nocy u bogatego sąsiada i jak mówią sami "na portki nie starczało". Teraz najlepiej pracujący zarabiają, jak już mówiliśmy po 1500 i więcej na miesiąc, przeciętnie pracujący około tysiąca. Jak mieszkają — Wszyscy ci, którzy ukończyli SPP mieszkają w Domu Młodego Górnika — opowiada Janek Rapacz. — No, nie wszyscy — poprawia go Tadek Biela. Są tacy, którzy otrzymali mieszkania w mieście albo na osiedlu. Pożenili się i cóż było robić. Pożegnaliśmy ich, jak należy żegnać dobrych kolegów i niech pchają wózki — Niektóremu nawet to zgrabnie idzie — dodaje któryś. Dziwi się tylko, że wózek jakiś jasny, a pasażer nie węgiel. Wszyscy wybuchają śmiechem. — Ale chodźcie zobaczyć nasz dom. Ot i wychowawca jest. Stary górnik Wachrzyk w towarzystwie młodych górników oprowadza nas po domu. Dom jest duży i jasny z zewnątrz i wewnątrz. Niedawno go zbudowano. W pokojach mieszka po trzech, czterech górników. Metalowe łóżka, szafy, stolik — umeblowanie skromne, ale estetyczne, czystość bez zarzutu. Na każdym piętrze umywalnie, na dole obszerna świetlica i stołówka. O stołówce i innych sprawach. Każdy mieszkaniec Domu otrzymuje codzienne wyżywienie. Płaci za to 240 zł na miesiąc. Pytamy, czy wyżywienie jest wystarczające. — Miska jest dobra — rzuca któryś z gromady. — Na co jak na co, ale na stołówkę i w ogóle na Dom nie można narzekać. — A na co narzekacie? — Hm... no jakby tu powiedzieć: — Przydałoby się jakieś boisko, piłka, siatkówka. Jakaś rozrywka po pracy. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
